Ogrzewanie kozą - co trzeba wiedzieć?

Szeroka oferta dostępnych na polskim rynku kominkowym piecyków wolnostojących, żeliwnych lub stalowych tzw. kóz, może zachwycić i przyprawić o zawrót głowy.

Ogrzewanie kozą - co trzeba wiedzieć?

Wybór i montaż kozy 

Dziś w kwestii piecyków mamy w czym wybierać, tak pod kątem wyglądu, jak i oferowanych cen. Po latach posuchy, kiedy to na rynku dominowało tylko kilka firm z podobną ofertą, dziś bogactwo i zróżnicowanie technologiczne jest rzeczywiście niezwykle szerokie. Rozwija się też nieustannie oferta piecyków opalanych drobnym brykietem drzewnym, tzw. pelletami, piecyków z elektronicznym sterowaniem spalania, jak również z możliwością ogrzewania ciepłej wody do C.O. domu.

Największą jednak grupę stanowią piecyki tradycyjnie opalane drewnem, które ogrzewają, emitując ciepło przez szybę i stalowy lub żeliwny korpus. Nie ukrywajmy - często o ich zakupie decyduje po prostu niższa cena. Zwykle na tzw. kozę nie chcemy wydawać zbyt dużo pieniędzy, gdyż przewidujemy, że pełnić będzie ona jedynie funkcję ozdobną i pomocniczego dogrzewania, zwykle w przejściowych okresach jesienno-wiosennych.

Duży wpływ na decyzję o zakupie tego rodzaju piecyków ma również fakt, że można je przenosić jak mebel, np. w razie przeprowadzki do innego domu. Zwykle nie zajmują zbyt wiele miejsca, używane są więc do ogrzewania niedużych pomieszczeń, a popularnością cieszą się także takie, które nie mają zbyt dużej mocy.

Ogrzewanie kozą

Gdy już je nabędziemy, w praktyce nie tylko chcemy cieszyć się ich pięknem, ale również nimi ogrzewać i to już nie tylko jeden pokój, ale przynajmniej jakąś część domu. Wtedy jednak bardzo często pewną uciążliwością zaczyna stawać się konieczność zbyt częstego dokładania drewna oraz zauważalne nadmierne jego zużycie. Wielu producentów próbuje temu już fabrycznie zaradzić, wprowadzając różne nowe udoskonalenia i rozwiązania techniczne optymalizujące jego zużycie, ale niestety często wiąże się to ze zbyt dużym wzrostem ich cen.

Dlatego też zwykle próbujemy sami temu zapobiec, czy to przez ograniczanie dopływu powietrza (skutkujące jednak większym zabrudzeniem szyby), czy przez jednorazowy załadunek większego wsadu drewna do paleniska. Niestety przekonujemy się wtedy, że zbyt szybko zaczyna nam spadać sprawność urządzenia i to znacznie poniżej deklarowanej przez producenta.

Dla przykładu: sprzedawane w Polsce żeliwne kozy firmy Brunner, mają zadeklarowaną moc 7 kWh i 82% sprawność, ale - uwaga! - tylko przy jednorazowym załadunku dwukilogramowego wsadu drewna. Każde zaś przeładowanie paleniska - a z łatwością można je zwiększyć nawet czterokrotnie (do 8 kilogramów) - bynajmniej nie doda znacząco mocy piecowi ani tym bardziej nie zwiększy ilość uzyskanego ciepła proporcjonalnie do ilości załadowanego drewna.

Spowoduje jedynie niepotrzebnie duże jego zużycie i wyrzucenie zbyt gorących spalin do atmosfery, a więc spadek sprawności pieca i przegrzanie komina. Dlatego też zasadniczym zmartwieniem wszystkich użytkowników zarówno kóz, jak i kominków, jest: co zrobić by spalając jak najmniejszą ilość drewna i dokładając go w jak najdłuższych odstępach czasu, ogrzewać jak największą powierzchnię domu.

Z tego względu tak rewolucyjnie skutecznym stało się (wzięte z obserwacji sposobu funkcjonowania tradycyjnego pieca kaflowego) nowe, ale niezwykle proste rozwiązanie, polegające na zastosowaniu tzw. akumulacyjnego wymiennika ciepła. W tym rozwiązaniu, kozy nie podłącza się już bezpośrednio do komina, lecz gorące spaliny wychodzące z paleniska przepuszcza się przez celowo ukształtowany system kanałów wymiennika.

Przechodząc niejako dłuższą drogą, ulegają schłodzeniu do temperatury ok. 130-170 stopni, przy samym ujściu do przewodu kominowego, akumulując zarazem odzyskane ciepło w swojej masie. W zależności od wagi, wymiennik taki może przedłużyć okres ogrzewania nawet o dodatkowe 8-12 godzin, ograniczając częstotliwość załadunku do dwóch, trzech razy na dobę.

W filmie wypowiadają się eksperci firmy Jøtul - znanego producenta wkładów kominkowych i pieców grzewczych.

Rozwiązanie to zmienia zupełnie sposób użytkowania kozy. Tradycyjna metoda ogrzewania nią zależy od długości czasu spalania się drewna w palenisku (ok. godziny do dwóch). Przy zastosowaniu wymiennika, zostaje on wydłużony niemal czterokrotnie. Gorące spaliny zaś uchodzące kominem nie ogrzewają nieba, ale odzyskane ciepło niemal w całości (80-90%) pozostaje w domu. Zastosowanie tego rozwiązania na szerszą skalę praktycznie stało się możliwe dopiero po pojawieniu się na naszym rynku prefabrykowanych kształtek, z których niejako składa się jak z klocków akumulacyjne wymienniki ciepła.

Najlepsze z nich, produkowane z najnowszej generacji ogniotrwałych betonów szamotowych o znacznie podwyższonym ciężarze właściwym, pozwalają na zmagazynowanie ogromnej ilości ciepła, przy ograniczonej do minimum wielkości samej bryły wymiennika. Można je dlatego łatwo ukryć w jakiejś niewielkiej, ozdobnej formie, która - stanowiąc dodatkowe tło - staje się ozdobą kozy.

Dawniej również można było budować ciągi akumulacyjnych wymienników ciepła, ale trzeba było używać do tego zwykłej cegły szamotowej. W praktyce powstawały jednak zbyt duże konstrukcje brył i z tego powodu bardzo rzadko były realizowane.

Najnowszej generacji betony szamotowe, produkowane już według zasady "im cięższe, tym lepsze", pozwalają konstruować w sposób bardzo prosty i łatwy, bardzo małe, a zarazem bardzo ciężkie bryły. Ponadto szybki montaż i możliwość ukształtowania niemal dowolnego przebiegu ciągu spalin czynią te nowe materiały atrakcyjnymi. Odpowiednio wkomponowane architektonicznie, mogą po otynkowaniu i obłożeniu kaflami lub kamieniem, stanowić bardzo atrakcyjny, dodatkowy element ozdobny samego, częstokroć bardzo pięknego, piecyka wolnostojącego.

Planując takie rozwiązanie, użytkownicy kozy powinni także wiedzieć, że dobry akumulacyjny wymiennik ciepła musi równocześnie cechować się dobrą zdolnością odbierania ciepła ze spalin (przewodność cieplna), i bardzo wysoką pojemnością cieplną, uzależnioną od jego ciężaru właściwego, czyli materiału, z jakiego został wykonany i wielkości jego wagi.

Najlepsze obecne na naszym rynku materiały, z których wytworzone są akumulacyjne wymienniki, pozwalają już odebrać i zgromadzić tyle ciepła, że przy stosunkowo niewielkiej bryle, okres grzewczy mogą rozciągnąć nawet na kilkanaście godzin. Jak podają ich producenci, już 50-70 kg akumulacyjnej masy potrafi odebrać i zatrzymać energię cieplną powstałą ze spalenia jednego kilograma drewna.

Już 500-kilogramowy akumulacyjny wymiennik ciepła z takich materiałów umożliwiłby uzyskanie aż 22-34 kWh energii cieplnej. Zastąpiłby on tym samym trzy-, czterokrotny załadunek drewna do paleniska i pozwolił zapewnić ogrzewanie przez około 6-8 godzin, pomieszczeń o powierzchni 70 - 90 m2. Praktycznie więc taka koza, ale z akumulacyjnym wymiennikiem ciepła, funkcjonowałaby niemal jak z prawdziwego zdarzenia piec lub kominek akumulacyjny.

Na marginesie można by tu również dodać, że najnowszej generacji kominki akumulacyjne, które właściwie są już współczesnymi akumulacyjnymi piecami, pełniącymi funkcję podstawowego ogrzewania domu, potrafią dwoma czy trzema załadunkami drewna ogrzewać już przez całą dobę dom nawet o pow. 200 m2.

Kupując zaś tanią kozę - niewielki piecyk wolnostojący - ale podłączając do niego akumulacyjny wymiennik, otrzymamy nie tylko wystarczającą ilość ciepła, lecz także uzyskamy efekt emitowania ciepła jeszcze przez długi czas po wygaśnięciu ognia w palenisku. Będzie to również ciepło łagodne, nieprzegrzewające pomieszczeń, a przez to dobrze dopasowane do naszych potrzeb. W ten sposób nie tylko uzyskamy potrzebne nam do ogrzewania ciepło, ale również otrzymamy je w najzdrowszej i najprzyjemniejszej dla nas formie.

Piecyk wolnostojący

Zdrowa i ciepła fala podczerwieni korzystnie wpłynie na zdrowotne i rekreacyjnie potrzeby naszego, często osłabionego okresem chłodów, organizmu. Przy okazji uczynimy również coś dobrego dla  środowiska naturalnego. Dzięki dodatkowemu wymiennikowi ciepła będziemy emitować z komina spaliny o wiele bardziej przyjazne dla otoczenia, bo po prostu o wiele bardziej czyste.

Ponieważ wolnostojące piecyki kupujemy również wtedy, gdy przewidujemy możliwość ich przenoszenia przy ewentualnej zmianie zamieszkania, prefabrykowane wymienniki ciepła umożliwiają nam również taką przeprowadzkę. Mogą zostać tak wybudowane, by można je w przyszłości rozebrać i wraz z kozą zastosować w innym miejscu.

Na koniec można jeszcze zauważyć, że choć dołożenie akumulacyjnego wymiennika ciepła niestety podnosi koszt całej inwestycji, to jednak czterokrotnie większy efekt grzewczy, wystarczająco skutecznie i szybko zrównoważy ten początkowy wydatek, tym bardziej, że samo palenie w kozie stanie się teraz nie tylko skuteczniejsze, ale i o wiele bardziej przyjemne i komfortowe.

oprac. Agnieszka Zygmunt
autor: Jacek Ręka
zdjęcia: Cebud

Komentarze

Gość Wiktor

12 Mar 2020, 22:45

Piece kaflowe powoli przechodzą do lamusa. Za dużo z tym zwłaszcza fatygi a i są mało wydajne. Nie ogrzejesz nim całego salonu i kuchni otwartej na salon. Przynajmniej przy naszej powierzchni był kłopot. W zeszłym roku wzielismy kocioł na pellet  zwłaszcza dlatego że można nim ...

Wiecej na Forum BudujemyDom.pl
FILMY OSTATNIO DODANE