Wymiana starego pieca na paliwo stałe to obecnie konieczność podyktowana przepisami antysmogowymi oraz rosnącą świadomością ekologiczną.
Wiele polskich domów jednorodzinnych wciąż korzysta z instalacji centralnego ogrzewania, które budowano kilkadziesiąt lat temu.
Takie systemy charakteryzują się grubymi rurami, pojemnymi grzejnikami żeliwnymi oraz całkowitym brakiem elektrycznych pomp obiegowych. Krążenie wody opiera się w nich wyłącznie na prawach fizyki, gdzie podgrzana i lżejsza ciecz unosi się do góry, a po oddaniu ciepła opada z powrotem do kotła.
Inwestorzy planujący unowocześnienie swojego domu mają w takich sytuacjach bardzo uzasadnione obawy. Zastanawiają się, czy nowatorskie urządzenie piątej klasy, wyposażone w skomplikowaną elektronikę, poradzi sobie z powolnym i bardzo pojemnym układem wodnym.
Wizja kucia ścian i przebudowy całej infrastruktury hydraulicznej skutecznie odstrasza od podejmowania zmian. Producenci innowacyjnych urządzeń na biomasę doskonale rozumieją te dylematy instalacyjne.
Projektują oni sprzęt, który bez najmniejszego problemu dogaduje się z tradycyjnym ogrzewaniem, pozwalając domownikom na przejście na czyste paliwo bez rujnowania portfela i wywoływania długotrwałego chaosu remontowego.
Nowy kocioł i naturalny obieg wody
Współczesne urządzenia grzewcze bardzo różnią się od starych, stalowych konstrukcji spawanych przed laty w przydomowych warsztatach. Posiadają rozbudowane kanały, które mają za zadanie odebrać jak najwięcej energii z uciekającego do komina dymu.
W starych układach woda płynie bardzo wolno, dlatego nowy piec nie może stawiać jej oporu.
Nowoczesne kotły na pellet, w tym zaawansowane modele z serii Sztoker bio, są od samego początku projektowane z myślą o takich trudnych warunkach pracy.
Ich wnętrze jest zbudowane w taki sposób, aby podgrzewana woda mogła swobodnie przemieszczać się w górę, w stronę grzejników. Opór hydrauliczny samego urządzenia jest minimalny, dzięki czemu naturalny ruch cieczy pozostaje całkowicie niezakłócony i płynny.
Brak pompy obiegowej w niczym nie przeszkadza, a instalacja działa równie bezawaryjnie jak za czasów starego pieca węglowego, pod warunkiem że dawni instalatorzy zadbali o odpowiednie spadki rur.
Gwarantuje to bezpieczne rozprowadzanie wyprodukowanego ciepła po wszystkich kondygnacjach remontowanego budynku.
Brak konieczności wymiany rur i grzejników
Połączenie nowoczesnego źródła ciepła z potężną instalacją wymaga zastosowania sprzętu o dużej uniwersalności. Urządzenia najwyższej jakości, przystosowane do automatycznego spalania ekologicznego pelletu, świetnie sprawdzają się w starych, modernizowanych domach.
Certyfikowane kotły piątej klasy można bez obaw montować w systemach, które działają wyłącznie dzięki zjawisku grawitacji.
Użytkownik nie musi zupełnie martwić się o wycinanie grubych rur czy wyrzucanie starych, żeliwnych kaloryferów, które potrafią zmagazynować w sobie ogromne ilości pożądanej energii.
Nowy kocioł na biomasę potrafi bezpiecznie podgrzać wodę nawet do temperatury osiemdziesięciu pięciu stopni Celsjusza. Taka wysoka wartość jest w zupełności wystarczająca, aby pobudzić wodę do krążenia i zapewnić komfort cieplny w dużym, wielopiętrowym budynku mieszkalnym.
Takie oszczędne podejście do modernizacji chroni inwestora przed gigantycznymi wydatkami, ograniczając prace budowlane wyłącznie do samego pomieszczenia kotłowni. Cały system ogrzewania zachowuje przy tym znakomitą sprawność, która w najnowszych modelach bez problemu przekracza barierę dziewięćdziesięciu procent.
Rola mądrego sterownika w starym układzie
Solidna i przemyślana budowa samego pieca to fundament sukcesu, ale prawdziwym sercem decydującym o wygodzie i oszczędnościach jest oprogramowanie. Stare instalacje posiadają wewnątrz rur bardzo dużo wody, przez co nagrzewają się niesamowicie wolno, ale za to równie długo trzymają ciepło.
Dla dawnych, prostych termostatów to było zawsze ogromne wyzwanie, które często kończyło się przegrzewaniem domu i ogromną stratą opału. W nowoczesnych urządzeniach montuje się jednak komputery sterujące, które są standardowo wyposażone w algorytm o nazwie PID.
Taki inteligentny system nieustannie obserwuje, co dzieje się na zewnątrz i wewnątrz rur.
Komputer na bieżąco sprawdza, jak szybko rośnie temperatura wody i całkowicie samodzielnie decyduje, ile porcji pelletu podać do palnika.
Zmienia także płynnie siłę nadmuchu wentylatora. Kiedy woda w grubych rurach staje się odpowiednio gorąca, sterownik zwalnia pracę pieca, nie dopuszczając do zagotowania cieczy wewnątrz układu.
Płynna i automatyczna zmiana mocy idealnie pasuje do instalacji grawitacyjnych, które po prostu potrzebują więcej czasu na reakcję.
Dzięki temu rozwiązaniu praca kotła jest bardzo stabilna, a domownicy cieszą się równomiernym ciepłem przez całą zimę, praktycznie zapominając o istnieniu kotłowni.
Źródło i zdjęcia: KOMIZ
Fot. otwierająca: Adobe Stock


Komentarze